TEST: Peugeot 208 GTi

TEST: Peugeot 208 GTi

1 listopada 2016
w kategorii: Test
0
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi
  • TEST: Peugeot 208 GTi

TEST: Peugeot 208 GTi

Nawet nie wiecie, jak ciężko zacząć tekst o Peugeocie GTi nie odwołując się do historii francuskich hot-hatchy. Ale zawziąłem się i nie będę! Choć nawiązań jest całkiem sporo…

Tekst i zdjęcia Szymon Sabat

Nie, naprawdę nie będę. Od razu przejdę do konkretów. Konkretnie do bardzo fajnego, strukturalnego, matowego lakieru, którym zostało pokryte całe auto. Przyznam, że wygląda to ciekawie i zaskakująco. Co istotne, niespecjalnie widać na nim brud i można go normalnie myć czy na myjni automatycznej czy ciśnieniowej. Ale wycieranie go do sucha mikrofibrą to samobójstwo – lepiej użyć ściągaczki, a niedociągnięcia poprawi temperatura otoczenia. Przez swoją porowatość i fakturę przypominającą papier ścierny, każda tkanina czepia się karoserii jak rzep psiego ogona. Mimo wszystko 2900 zł za taką opcję to wcale niedroga inwestycja za ciekawy wizualny „ficzer”.

Strukturalny, matowy lakier kosztuje 2900 zł, ale wygląda naprawdę ciekawie

Strukturalny, matowy lakier kosztuje 2900 zł, ale wygląda naprawdę ciekawie

Ale 208 GTi to nie tylko fajny lakier. W ogóle całe auto jest fajne. W ogóle to zwykłe 208 jest fajne, a co dopiero takie po kuracji sterydowej. Zewnętrznych wyróżników nie ma zbyt wiele – kilka emblematów GTi, inna końcówka układu wydechowego, 17-calowe alufelgi, spojler, czerwone zaciski hamulcowe i srebrno-czerwone akcenty to w zasadzie wszystko. Ale i tak wystarczy by bez problemu odróżnić GTi od nie-GTi. Mały Francuz wygląda zadziornie i tylko samym swoim wyglądem zapowiada sporo zabawy.

Spojler, dyfuzor, 17-calowe felgi o niebanalnym wzorze - małe GTi wyróżnia się na drodze

Spojler, dyfuzor, nietypowa końcówka wydechu, 17-calowe felgi o niebanalnym wzorze, za którymi czerwienią się zaciski hamulcowe – małe GTi wyróżnia się na drodze od zwykłych Peugeotów 208

Więcej dzieje się w kabinie. Czerwone akcenty mieszają się ze srebrnymi plastikami oraz elementami z metalu (akurat na gałce zmiany biegów mógłby być inny materiał, bo w lecie gałka pali w dłoń, a w zimie ją zamraża) i skórą z czerwonymi obszyciami. Co rzadko spotykane – góra deski rozdzielczej została pokryta materiałem z przeszyciami. Za to zaglądając pod kierownicę można zauważyć sporo twardych i niezbyt ładnych plastików. Ale to detal… W dolnej części zgrabnej kierownicy znalazł się emblemat GTi. Całość uzupełniają wstawki z błyszczącej czerni. To wszystko prezentuje się naprawdę dobrze. Fotele są wygodne i mają niezłe trzymanie boczne. Niektórych może drażnić umiejscowienie zegarów, mi akurat wieniec kierownicy nie przeszkadzał w ich obserwacji. Generalnie – nie ma się specjalnie do czego przyczepić. Jest i sportowo i ergonomicznie.

W kabinie dzieje się naprawdę wiele - sportowych akcentów jest bardzo dużo

W kabinie dzieje się naprawdę wiele – sportowych akcentów jest bardzo dużo

Za to mogę przyczepić się do niesamowicie irytującego buczenia wydechu w przedziale 120-140 km/h, czyli przy takiej prędkości, którą się dość często podróżuje. Recepta na to jest jedna – albo zwolnić, albo jechać szybciej. Polecam drugą opcję, bo 208 GTi po prostu lubi szybko jeździć. Odnoszę wrażenie, że pedał gazu tylko czeka na mocniejsze wciśnięcie, by zaprząc turbinę do jeszcze bardziej wysilonej pracy. Jednostka 1,6 turbo pozwala na osiągnięcie 100 km/h po 6,5 sekundy i podróżowanie z prędkością maksymalną 230 km/h. Jak na takiego brzdąca – wystarczy.

Mały Peugeot po wciśnięciu pedału gazu ochoczo wyrywa do przodu

Mały Peugeot po wciśnięciu pedału gazu ochoczo wyrywa do przodu

To auto świetnie czuje się w mieście. Jest małe, sprytne, szybkie i dynamiczne. Łatwo się nim manewruje, zawieszenie nie jest AŻ tak bardzo twarde (dobra, jest dość twarde…), a układ kierowniczy stawia przyjemny opór. Do tego 208 KM nie wyciągnie z twojego portfela wszystkich pieniędzy w mgnieniu oka. Mi średnie spalanie zatrzymało się na poziomie 9,7 litra na „setkę”. A wcale auta nie oszczędzałem.

Metalowa gałka zmiany biegów na pewno się z czasem nie wytrze, ale potrafi dopiec latem i zmrozić zimą...

Metalowa gałka zmiany biegów na pewno się z czasem nie wytrze, ale potrafi dopiec latem i zmrozić zimą…

208 GTi przypomina mi charakterem foksteriera. To taka rasa psa. Niby mały, ale ma taki charakter, że bez problemu zawstydzi dużo większe rasy. Taki właśnie jest 208 GTi. Ruchliwy, wesoły i o żwawym temperamencie. Nie, ostatniego zdania nie wymyśliłem – jest żywcem wzięte z polskiej Wikipedii i opisuje właśnie foksteriera. A zresztą… Zapraszam do salonów na jazdę testową 208 GTi – sami przekonacie się, że mały hot-hatch ma charakter!

Dane techniczne:

Silnik: benzynowy, R4, 1598 cm3

Moc: maks. 208 KM@6000 obr./min.

Maks. moment obr.: 300 Nm@3000 obr./min.

Skrzynia biegów: manualna, sześciostopniowa

Prędkość maks.: 230 km/h

0-100 km/h: 6,5 s

Napęd: na przednie koła

Masa: 1160 kg

Nadwozie (dł./szer./wys.): 3973/1829/1460 mm

Rozstaw osi: 2538 mm

Poj. bagażnika: 285 l

Spalanie średnie: 5,4 l/100 km (dane producenta), 9,7 l / 100 km (podczas testu)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *