Test: Opel Astra GTC 1.6 T

Test: Opel Astra GTC 1.6 T

21 marca 2014
w kategorii: Test
0
  • Test: Opel Astra GTC 1.6 T
  • Test: Opel Astra GTC 1.6 T
  • Test: Opel Astra GTC 1.6 T
  • Test: Opel Astra GTC 1.6 T
  • Test: Opel Astra GTC 1.6 T
  • Test: Opel Astra GTC 1.6 T
  • Test: Opel Astra GTC 1.6 T
  • Test: Opel Astra GTC 1.6 T
  • Test: Opel Astra GTC 1.6 T

Test: Opel Astra GTC 1.6 T

Być może zacznę mało politycznie, ale nigdy nie mogłem przekonać się do ostatnio produkowanych Opli. Denerwowały mnie głośne jak na XXI wiek silniki Diesla, paliwożerne benzyny, setki przycisków we wnętrzu i relatywnie wysokie ceny. W związku z tym zadanie przed Astrą GTC było całkiem trudne.

Tekst i zdjęcia: Szymon Sabat

Gdybym miał ocenić samochód tylko po wyglądzie, Astra GTC dostałaby w dzienniczku solidne 5. Nie mam dzieci, więc nie wiem, czy coś się w tej materii zmieniło i zostałem na etapie, że najlepszą szkolną oceną jest 6. Czemu zatem „zaledwie” 5? Na celujący zasługuje wersja OPC. Astra GTC jest dynamiczna, jak na trzydrzwiowy kompakt z aspiracjami przystało. Poza tym elegancka, nienachalna i nieprzesadzona linia przyciąga wzrok, co dla wielu ma niebagatelne znaczenie. Czerwone nadwozie wiele obiecuje, więc bez zbędnych ceregieli pakuję się do środka.

Opel Astra GTC 1.6 T

W kolorze czerwonym Astra GTC potrafi przyciągnąć wzrok.

Pierwsze, co zwraca uwagę, to astronomicznej długości drzwi, które na dodatek sporo ważą. Ale pomijając bezwładną masę, którą nawet filigranowa kobieta zapadając się w wygodne i całkiem sportowo wyprofilowane fotele w końcu pokona… Spróbujcie wysiąść na ciasnym parkingu pod centrum handlowym bez przygotowania gimnastycznego… Jest ciężko, choć może to wina piwnego brzuszka? Żona twierdzi, że raczej tak, ja twierdzę, że drzwi są za długie i za ciężkie.

Opel Astra GTC 1.6 T

Czerwone elementy deski rozdzielczej dodają charakteru znanemu z innych modeli Opla wnętrzu wersji GTC.

Pierwsze wrażenie, które sprawia wnętrze – ja to gdzieś widziałem. Zegary, konsola środkowa, lewarek zmiany biegów – to wszystko już było, choćby w Insignii. I o ile fakt, że producent korzysta z  wcześniejszych rozwiązań nie jest absolutnie wadą, o tyle mnogość pokręteł i dość drobnych przycisków początkowo przyprawia o zawroty głowy. Nikt mi nie wmówi, że to przez skupienie ich zasadniczo w jednym miejscu. Z drugiej strony, nawet jeśli tak, to z ergonomią nie ma to wiele wspólnego. Po jakimś czasie idzie do tego przywyknąć, ale na początku sterowanie poszczególnymi systemami skupia uwagę bardziej niż obecna sytuacja polityczna na Krymie. Najbliżej kierownicy zamontowano guzik oznaczony nazwą „sport” – od wciśnięcia właśnie tego przycisku proponuję naukę klawiszologii w Astrze GTC. Wciśnięcie owego powoduje w samochodzie kilka zmian – zegary zaświecą się na czerwono, pedał gazu staje się bardziej czuły, reakcja na jego położenie bardziej dynamiczna a układ kierowniczy się utwardza. Astra GTC przechodzi w tryb, z którego nie warto jej wyprowadzać. Mimo dużej masy własnej wynoszącej niemal 1400 kg, ten Opel potrafi dynamicznie przyspieszyć i dać sporo frajdy z jazdy. Choć turbodoładowany motor o pojemności 1,6 litra rozwijający 180 KM stara się jak może, nie czuć tego charakterystycznego, fajnego kopa w plecy podczas załączania turbiny. Ale tak naprawdę te 1,4 tony najbardziej wychodzi bokiem w zakrętach. W przenośni i dosłownie – Astra GTC po prostu lubi przy wciśniętym gazie pojechać prosto zamiast skręcić oraz zarzucić tyłem, kiedy go odpuścimy. Wiele nie można zarzucić pracy precyzyjnej skrzyni biegów oraz dość twardo zestrojonemu zawieszeniu, które jednak współgra z charakterem auta. Ten Opel mimo wszystko najlepiej czuje się na ekspresówkach i autostradach, gdzie nie będzie musiał w szybko pokonywanych zakrętach niczego udowadniać. A spalanie? Warszawska średnia to 10 litrów, co przy tej masie i mocy silnika można uznać za bardzo dobry rezultat.

 

Dynamicznie zarysowany tył i szyba, przez którą nie widać zbyt wiele, to wizytówka Astry GTC.

Dynamicznie zarysowany tył i szyba, przez którą nie widać zbyt wiele, to wizytówka Astry GTC.

Pewnie pomyśleliście, że się czepiam. Że drzwi za długie, że przycisków za dużo, że auto za ciężkie. Owszem, ale zasadniczo poza wyżej wymienionymi Astra GTC jest samochodem godnym uwagi. I mimo że nadal nie wiem, czy mając 92 950 zł (tyle kosztuje testowana wersja wyposażeniowa Sport) i szukając samochodu poszedłbym do salonu Opla, wiem, że znajdą się tacy, którzy zrobiliby to bez wahania. I błędu nie popełnią.

Dane techniczne:

Silnik: benz. turbo, R4, 1598 cm3

Moc maks.: 180 KM@5500 obr./min.

Maks. moment obr.: 230 Nm@2200 obr./min

Skrzynia biegów: manualna, 6-stopniowa

Prędkość maks.: 220 km/h

0-100 km/h: 7,8 s

Napęd: na przednie koła

Masa: 1393 kg

Wymiary (dł./szer./wys.): 4466/1840/1489 mm

Rozstaw osi: 2695 mm

Rozmiar kół: 235/50 R18

Poj. bagażnika: 380 l

Poj. zbiornika paliwa: 56 l

Spalanie (miasto/trasa/mieszany)*: 8,1/5,0/6,2 l/100 km

Cena: 92 950 zł (wersja Sport)

 

* dane producenta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *