TEST: NISAN LEAF 30Ah

TEST: NISAN LEAF 30Ah

16 lipca 2017
w kategorii: Test
0
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah
  • TEST: NISAN LEAF 30Ah

TEST: NISAN LEAF 30Ah

Lada moment światło dzienne ujrzy nowy Nissan Leaf. Testując wersję 30Ah sprawdzamy jak wysoko zawisła poprzeczka dla następcy.

Tekst i zdjęcia: Maciej Kintop

 

Bazując na cyfrach – jest bardzo wysoko. Wg danych Nissana, 200 tysięcy sprzedanych egzemplarzy plasuje go na pierwszym miejscu w kategorii samochodów w 100% elektrycznych. Co się złożyło na taki stan rzeczy? Najpewniej praktyczność, czyli coś, z czym auta tego typu zazwyczaj są na bakier. To auto większe od Golfa, o bagażniku Golfa i ilości miejsca w kabinie na poziomie (lub nawet większej od) Golfa, a więc wystarczającej dla większości ludzi.

Skóra, masywny kokpit i dużo miejsca w kabinie pasażerskiej to coś, o czym auta elektryczne jeszcze niedawno mogły tylko pomarzyć

Akumulator o pojemności 30 Ah oferuje realny zasięg na poziomie 180 km (deklarowany to 250, ale… no wiecie) i szybkie ładowanie w mieście. 30 minut wystarczy, aby baterie znowu wskazywały ok. 80% naładowania. Brzmi całkiem jak koniec kompromisów, prawda? Na tym nie koniec. Za pośrednictwem smartfona lub komputera można przed podróżą zarówno nagrzać jak i schłodzić kabinę oraz podglądać i zarządzać statusem ładowania.

Odbłyśnik ledowych świateł mijania wygląda mocno futurystycznie i nadaje światłu niebieską poświatę, co świetnie imituje xenony. Piętro niżej świeci pozycyjna żarówka do jazdy dziennej.

Warto to zrobić, bo przykładowo zimą, mimo że żaden silnik się nie musi rozgrzewać, trzeba swoje odczekać, zanim z nawiewów zacznie lecieć cieple powietrze i mam tu na myśli czas typowy dla dużej „benzyny” czy małego „diesla”.  Poza tym irytujące jest, że jak już się człowiek dokopie na ekranie centralnym do okna nastawów klimatyzacji (czego w ogóle trudno dokonać) to każdy skok temperatury na wyższą odbija się na spadku zasięgu.

Jeśli zdobędziesz się na ascezę i wyłączysz ogrzewanie to przejedziesz parę kilometrów więcej. A jak pójdziesz pieszo to jeszcze ze 30, tylko po co Ci wtedy samochód?

Lepiej już by było gdyby zasięg podawany był pesymistycznie i pozytywnie zaskakiwał przy swoim kresie w formie rezerwy. Denerwująca jest świadomość, że najdrobniejszy przejaw komfortu odbywa się kosztem odległości, jaką możesz przejechać. Dziwne też, że w aucie, w którym każdy Watt poboru mocy realnie skraca ów zasięg, do jazdy dziennej stosuje się przestarzałe, zwykłe żarówki. Ani to modne, ani oszczędne, ani konsekwentne.

Fotele podgrzewane są także z tyłu

A skoro już przy jeździe jesteśmy (nie tylko dziennej), jeśli ktoś lubi dźwięki, jakie wydaje z siebie tramwaj, to jazda Leafem jest całkiem przyjemna. Akumulatory w podłodze oznaczają niski środek ciężkości, a to przekłada się na niezłe prowadzenie. Oczywiście czuć sporą masę własną (ok 1,5 tony) i sprężystość układu zawieszenia, ale nadwozie nie ma większych tendencji do bujania się. Co do napędu – 100% momentu obrotowego dostępne bez zwłoki i przy każdej prędkości daje ogromną swobodę w ruchu miejskim. Do 50 km/h przyspieszenie może zaskoczyć niejedno szybkie auto z silnikiem konwencjonalnym. Sam kiedyś byłem świadkiem jak mocny „tedeik” próbował nadążyć za Leafem na drodze ze spowalniaczami. Jeden warczał na całą ulicę, a drugi bezszelestnie umykał. Komiczne…

Uchylany ekran otwiera dostęp do czytnika kart SD oraz płyt CD. Przenosząc je do schowka byłoby taniej zarówno w produkcji jak i eksploatacji

Zważywszy, że Leaf produkowany jest od 2010 roku, trzeba przyznać, że nawet teraz ciężko mu znaleźć godnego rywala o podobnych gabarytach i podobnym pułapie cenowym (e-Golf startuje od ponad 160 tys. zł., Hyundai Ioniq – od ponad 155). Są więc powody, aby spodziewać się ze strony Nissana propozycji, która przekona do siebie o wiele więcej klientów niż dotychczas.

 

Dane techniczne:

Silnik: elektryczny

Moc: maks. 109 KM@3008 obr./min.

Maks. moment obr.: 254 Nm@3008 obr./min.

Skrzynia biegów: automatyczna, bezstopniowa

Prędkość maks.: 144 km/h

0-100 km/h: 11,5 s

Napęd: na przednie koła

Masa: 1535 kg

Nadwozie (dł./szer./wys.): 4445/1770/1550 mm

Rozstaw osi: 2700 mm

Rozmiar kół: 205/55R16

Poj. bagażnika: 370 l

 

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *