TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST

TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST

23 lutego 2016
w kategorii: Test
0
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST
  • TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST

TEST: FORD MUSTANG 2.3 ECOBOOST

W Stanach popularny jest pewien żart na temat samochodów z silnikami o pojemności około dwóch litrów, związany z kartonem mleka. Od niedawna przestał być zabawny.

Tekst i zdjęcia: Maciej Kintop

 

Za Atlantykiem wszystko jest duże. Samochody, silniki, czy choćby porcje żywieniowe. Piekarniki super-size, mieszczące dorodnego indyka albo typowy karton z mlekiem o pojemności pół galona (ok. dwóch litrów) to po prostu pewien standard życia. Nie dziwi więc snobizm na wysokie pojemności skokowe silników rodzimych aut i drwina z typowo europejskich konstrukcji. Tylko co zrobić, kiedy downsizing dotyka ikony USA, a pod maskę Mustanga trafia czterocylindrowiec?

DSC_9697

No replacement for displacement. Ta… Kiedyś i nieprawda!

No dobra, zostawmy na razie tego Ecoboosta. Liczy się to, że począwszy od tej generacji, Ford Musatng dostępny jest w polskich salonach. Normalnie „#Murica” u nas, już nie tylko za sprawą tygodnia amerykańskiego w Lidlu.

Jakby tego było mało, padło na najzgrabniejszą od jakichś 50 lat generację, którą najlepiej określa hasło modern-retro. Przysadzisty Fastback ma doskonałe proporcje pierwowzoru – długą maskę, dach zaciągnięty na krótki bagażnik i niemal idealnie poziomą linię boczną, tyle tylko, że wypełniacze formy są nowsze. Klasyczne potrójne światła tylne podświetlone są ledowo, a lusterka boczne przy otwarciu drzwi rzucają na podłoże hologram Mustanga w pędzie.

DSC_9963

159 tysięcy? Za takie cacko? No way…

Wnętrze jest wykonane z dobrych materiałów i według klasycznego projektu, bez zbędnych udziwnień. Nie zabrakło oczywiście systemu Sync 2 z 8” dotykowym wyświetlaczem. Tuż pod nim znalazły się dźwigienki służące do zmiany charakterystyki jazdy: siły wspomagania kierownicy, kontroli trakcji i stabilizacji toru jazdy oraz reakcji silnika. Do wyboru możliwe są dwie opcje foteli – skórzane, wentylowane i podgrzewane lub pozbawione udogodnień kubełkowe Recaro, ale o lepszym trzymaniu bocznym. Z tyłu znalazły się nawet siedzenia, ale są w zasadzie bezużyteczne, bo nikt nie pomieści tam nóg, o ile z przodu nie usiądzie karzeł.

DSC_9704

Klasyczne wnętrze z odrobiną nowoczesności. Jakość bez zarzutu

Silnik 2.3 na tle dostępnej równolegle widlastej ósemki wypada blado i beznamiętnie, ale sam w sobie jest wystarczający do przyjemnej jazdy. Może nie kipi wigorem już od prędkości biegu jałowego jak V8, ale moc od ok. 3000 obr. przyrasta liniowo aż do czerwonego pola, co dla jednostek z turbo jest rzadko spotykane. Zabrakło tu też funkcji Line Lock (oswobodzenie hamulców osi tylnej i zblokowanie hamulców przednich) pozwalającej na swobodne przejście stanu skupienia opon ze stałego do „dymowego”, mimo że 317 KM spokojnie by do tego wystarczyło.

DSC_9895

Mustang z całkowicie niezależnym zawieszeniem prowadzi się bardzo pewnie. Jest sztywny i zwarty, ale bez przesady. Idealny na co dzień

Nic straconego, bardziej wprawieni kierowcy poradzą sobie i bez niego – na szczęście wszystkie elektroniczne kagańce da się wyłączyć. Trzeba się tylko liczyć z przyspieszonym zużyciem tylnych klocków. Jednej cechy rzędowa, doładowana czwórka niestety nie doścignie – gromkiego dźwięku i to nawet z pomocą znanego już rezonatora. Za to rekompensuje niedogodności bardzo niskim zużyciem paliwa. 10 l./100 km w trasie da się bez problemu osiągnąć.

DSC_9719

Dźwignia skrzyni biegów ma krótki i precyzyjny skok. Niestety pierścień biegu wstecznego bezwładnie klika o trzonek lewarka przy każdej zmianie przełożenia

Nowinką jest tu także niezależne zawieszenie z tyłu. Ogólnie Mustang jest męsko zwarty i sztywny, ale nie jakoś bezkompromisowo. Bardzo łatwo go wyczuć, prowadzi się pewnie i sprawia ogromną przyjemność z jazdy mimo, że układ kierowniczy nie jest mistrzostwem precyzji. Niedoświadczeni kierowcy docenią systemy kontroli trakcji, które interweniują w sposób prawie niezauważalny utrzymując auto w bezpiecznych trajektoriach.

DSC_9708

3 dźwigienki od ustawień jazdy, a każda z nich wpływa na auto z osobna. Dedykowany na zamknięte obiekty tryb „Tor” o dziwo nie wyłącza kontroli trakcji

Ceny startują od 159 tys. zł. Pokażcie mi Golfa R, czy Civica Type R, które wygrają z Mustangiem konkurs na ilość odwróconych głów. 180 tysięcy i pod maską ląduje mocarne V8. Czego chcieć więcej?

 

Dane techniczne:

Silnik: benzynowy, turbo, R4, 2264 cm3

Moc: maks. 317 KM@5600 obr./min.

Maks. moment obr.: 432 Nm@3000 obr./min.

Skrzynia biegów: manualna, sześciostopniowa

Prędkość maks.: 233 km/h

0-100 km/h: 5,8 s

Napęd: na tył

Masa: 1580 kg

Nadwozie (dł./szer./wys.): 4784/1916/1381 mm

Rozstaw osi: 2720 mm

Poj. bagażnika: 408 l

Spalanie średnie*: 8,0 l/100 km

*dane producenta

 

 

 

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *