TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI

TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI

19 listopada 2014
w kategorii: Test
0
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI
  • TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI

TEST: CITROEN C4 CACTUS 1.6 E-HDI

Coraz większa nuda wkrada się do świata motoryzacji. Tak wiele rzeczy jest zunifikowanych, że różne modele aut tych samych marek ciężko czasem od siebie odróżnić. Na szczęście jest kilka firm, które kombinują nieszablonowo.

Tekst i zdjęcia: Maciej Kintop

 

Jedną z nich jest Citroen, który znany jest z tego, że nie stroni od stylistycznej awangardy. Samochody z podwójnym daszkiem w logo zawsze miały w sobie coś, co odróżniało je od reszty – a to kierownica z nieruchomym środkiem, a to szyba wygięta w podkowę, aż w końcu pojawił się Cactus, z którym Francuzi poszli na całość.

Grafitowy kolor nadwozia z czerwonymi akcentami i szarymi Airbump’ami jest chyba najlepszą wizualną konfiguracją Cactusa, a możliwych kombinacji jest sporo

Koncepcja tego samochodu zrywa z szablonem, w który wpisuje się większość obecnie produkowanych aut, a więc słabą odpornością karoserii na jakikolwiek kontakt (co nie dzieje się wcale tak rzadko), dużą masą własną, która wymaga zastosowania mocniejszych silników i faktem, że są po prostu drogie.

Cactusa z zewnątrz wyposażono w całe mnóstwo poduszek powietrznych wielkości dłoni zamkniętych w elastycznym tworzywie, które mają na celu zamortyzować ewentualny kontakt z innym obiektem – czy to elementem architektury krajobrazu, drzwiami innego auta czy po prostu z innym autem. Po prostu panaceum. Jak często zdarza się, ze idzie człowiek do sklepu na 15 minut, staje gdzieś na szarym końcu parkingu, a po powrocie jego samochód okazuje się bogatszy o nową wgniotkę lub przytarcie? Nagminnie!

Elastyczne poduszki odeprą bez uszczerbku niezbyt mocny atak niefrasobliwych użytkowników dróg, drzwi czy wózków sklepowych

Co prawda najwięcej airbumpów (jak nazwał owe poduszki Citroen) jest w płaszczyźnie drzwi, a przód i tył auta posiada po jednej i to mało istotnej sztuce na stronę. Niemniej jednak całość prezentuje się awangardowo i bardzo fajnie, tym bardziej że osłonki dostępne są w różnych kolorach niezależnie od barwy nadwozia. Powiew świeżości tknął także relingi dachowe, które mają finezyjne kształty.

Wnętrze ogołocono  ze zbędnych elementów. Wyświetlacz za kierownicą nie informuje o tak „nieistotnych” kwestiach jak prędkość obrotowa silnika czy temperatura cieczy chłodzącej lub oleju, a ilość przycisków ograniczono do minimum – odparowanie szyb, ryglowanie drzwi, światła awaryjne i uśpienie kontroli trakcji (po chwili i tak się włącza).

W boczkach drzwi zamiast sztywnych uchwytów pojawiły się elastyczne, przeszywane nicią paski

Resztę funkcji obsługuje znany już z Peugeota 308 dotykowy wyświetlacz. Jest to chyba jedyna rzecz, jaką Cactus dzieli z innymi samochodami, reszta jest jak na dzisiejsze czasy ekskluzywnie indywidualna. Fotele przednie po podniesieniu trójkątnego w przekroju podłokietnika tworzą jedno szerokie siedzisko (od wersji LIVE wzwyż, pod warunkiem wyboru skrzyni ETG) z dwoma delikatnie wyprofilowanymi miejscami.

Wnętrze pomimo przystępnej ceny jest bardzo dobrze wykonane. Schowek, dzięki umieszczeniu poduszki powietrznej w podsufitce, otwiera się do góry

Dzięki temu w środku jest bardzo przytulnie, ale coś za coś – podtrzymanie ciała w płaszczyźnie poprzecznej w zasadzie nie istnieje. Zamiast uchwytów w drzwiach pojawiły się elastyczne kawałki paska, a tu i ówdzie zaakcentowano kształty airbumpsów (np. w asymetrycznych centralnych nawiewach klimatyzacji). Schowek otwiera się do góry i trzeba przyznać, że o wiele przyjemniej korzysta się z takiego niż z tradycyjnych, otwieranych w kierunku kolan pasażera. Niestety na polu walki o niską masę zrezygnowano ze wzdłużnej regulacji kolumny kierowniczej, co dla wyższych osób jest bardzo niewygodne, a okna z tyłu można jedynie uchylić.

Dźwignia hamulca pomocniczego odstaje jakością od reszty wnętrza. Niby drobiazg, ale irytuje

To krok naprzód w stosunku do DS4, w którym szyby z tyłu otworzyć się po prostu nie da, a dodatkowo niesie ze sobą korzyść wizualną, bo ramki drzwi tylnych są całkowicie zakryte szkłem. Ilość miejsca z tyłu jest umiarkowana, 358 litrów pojemności bagażnika to niezła wartość, ale wysoki próg załadunku bywa uciążliwy.

Wszystkie zabiegi odchudzające poskutkowały masą własną na poziomie 1055 kg dla wersji z silnikiem Diesla, a z silnikiem benzynowym C4 Cactus może ważyć nawet poniżej tony. Dzięki temu pozornie słabe motory o mocy około 100 KM zapewniają naprawdę przyjemną dynamikę i niskie zużycie paliwa (testowy zużył średnio 6 l./100km – świetny wynik). Co więcej, auto prowadzi się zaskakująco dobrze. Zawieszenie jest zwarte, nie pozwala na duże przechyły nadwozia, świetnie wyciszone i wcale nie twarde… Wręcz idealne.

Cactus jak na auto tej klasy prowadzi się świetnie i jest jednocześnie komfortowy. Spora w tym zasługa niskiej masy własnej

Wspomaganie kierownicy też daje niezłe wyczucie samochodu. Należy się jednak wystrzegać zautomatyzowanej skrzyni biegów ETG, która zabija wszelkie przejawy radości z jazdy. Przy zmianie biegu, o ile nie odpuści się gazu z idealnym wyczuciem chwili, autem szarpie jakby miało zaraz ruszyć do tyłu. Jeśli ktoś ma chorobę morską to ta przekładnia absolutnie nie jest dla niego. Nie pomaga też obecność manetek przy kierownicy bo reakcja na ich kliknięcie następuje z refleksem szachisty. Bywa nawet tak, że przy próbie wyprzedzenia innego auta Cactus namyśla się, jaki bieg dobrać, auto na chwilę zwalnia, po czym dopiero zaczyna przyspieszać, przez co wyprzedzanie w trasie nie należy do najprzyjemniejszych. Na szczęście zawsze można wybrać skrzynię manualną…

Uwielbiam samochody, które są nieszablonowe, inne, idące nieco pod prąd lub wyznaczające trendy. Taki właśnie jest Citroen C4 Cactus. Nie dość, że wygląda nietuzinkowo, jest zabezpieczony przed bezmyślnymi użytkownikami dróg i parkingów, zużywa mało paliwa to jeszcze jest w bardzo przystępnej cenie.

Manetki przy kierownicy trzeba traktować raczej jak dekorację niż urządzenie. Reakcja silnika na ich poruszenie następuje po dłuższej chwili

Przyzwoicie wyposażoną wersję FEEL z najmocniejszym silnikiem 1.2 Puretech można nabyć za 72 900 zł, a cena samochodu testowanego wyniosła 84 000 (gdzie ok 4 tys. kosztuje zbędna przekładnia). Auta, które są jak jeden wielki gadżet jednocześnie w przystępnej cenie zdarzają  się naprawdę rzadko. Ciekawe tylko czy nasze starzejące się społeczeństwo jest gotowe na takie „szaleństwo”.

 

Dane techniczne:

Silnik: Diesel, turbo, R4, 1560 cm3

Moc: maks. 92 KM@3750 obr./min.

Maks. moment obr.: 230 Nm@1750 obr./min.

Skrzynia biegów: zautomatyzowana, sześciostopniowa

Prędkość maks.: 188 km/h

0-100 km/h: 11,4 s

Napęd: na przód

Masa: 1055 kg

Nadwozie (dł./szer./wys.): 4157/1946/1480 mm

Rozstaw osi: 2595 mm

Rozmiar kół: 205/50 R17

Poj. bagażnika: 358 l

Spalanie średnie*: 3,5 l/100 km

*dane producenta

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *